novin_ha: Buffy: gotta be a sacrifice (Default)
1. Jestem feministką. Nawet dosyć radykalną w sumie.

2. Nie oznacza to, że wyznaję każdy feministyczny pogląd - choćby dlatego, że feminizm to nie jest ruch jednolity. I tak na przykład nie uważam, że pornografia jest głównym źródłem patriarchatu i przemocy seksualnej. Ani nie jestem miłośniczką opinii, że kobiecość jest lepsza niż męskość. Ani nie postuluję odrzucenia technologii. Nie jestem weganką ani nie uważam, że dzięki cyklowi menstruacyjnemu lepiej rozumiem wszechświat.

3. I Ty też możesz być feminist(k)ą! To łatwe!

4. Wystarczy, żebyś uważał(a), że kobiety i mężczyźni są równi i równi być powinni. Że należą się równe płace i prawa. W sumie potem masz miliard odłamów, któryś na pewno zgadza się z Twoimi poglądami - ale nie musisz też nic o tym wiedzieć. W sumie po co.

5. Dlaczego mówienie, że feministką/feministą nie jesteś jest złe, mimo że uważasz, że równość jest dobra? Ano dlatego, że utrwala to stereotypy o feminizmie chociażby. I dlatego, że udawanie, że równość już jest i jest wszędzie niestety właśnie tym jest - udawaniem. Dlatego, że jeśli się mówi, że feminizm jest be, to mówi się, że be jest równość.

6. Feministki nie lubią patriarchatu. To akurat prawda! Ale czy wiecie, czym jest patriarchat? Patriarchat to nie jest odpowiednik "dżentelmeństwa" ani "staromodnych poglądów" ani "szarmancji"! Patriarchat to takie coś, jak rasizm. To systemowa dyskryminacja pewnej grupy osób w oparciu o pewne cechy - tu konkretnie związane z płcią. Nie jest to wyłącznie dyskryminacja kobiet - jest to też dyskryminacja kobiet niespełniających wymogów "rządzącego" modelu kobiecości i dyskryminacja mężczyzn niespełniających wymogów "rządzącego" modelu męskości. Dyskryminacja mniejszości seksualnych. Patriarchat w modelu zachodnim kapitalistycznym wiąże się też z dykryminacją mniejszości etnicznych i grup nieuprzywilejowanych ekonomicznie.

7. Niektóre odłamy feminizmu reprodukują złe modele patriarchatu i dyskryminują także - feministki kolorowe, mężczyzn, feministki o innych poglądach. Nie jest to dobre!

8. Patriarchat ma kilka filarów. Jednym z nich jest mit, że kobiety są słabsze/delikatniejsze i potrzebują ochrony/opieki, ale za to są bardziej duchowe/wzniosłe i temperują dzikich mężczyzn (i np. ich dzikie seksualne żądze). Innym jest władza ojca nad dziećmi.

9. Patriarchat jako system społeczny nie jest jednolity - jest wewnętrznie sprzeczny. Tym bardziej nie jest jednolity w "nauce społecznej" czy swojej ideologii. Uczy wewnętrznie sprzecznych rzeczy, ale sednem tych rzeczy jest to, że są one szkodliwe/czynią z ludzi ofiary. Na przykład wg ideologii patriarchalnej kobieta kusi mężczyznę tym samym nakłaniając go do gwałtu, bo jej seksualność jest niepowstrzymana. Z drugiej strony to męska seksualność jest dzika i zwierzęca i jeśli kobieta mężczyznę zaprasza, to on jest ofiarą swoich żądz i nie ma jak się jej oprzeć. To taki rodzaj nauki patriarchatu, która zajmuje się usprawiedliwianiem przestępstw na gruncie seksualnym - jednej z tych rzeczy, którymi przejmuje się obrzydliwy feminizm.

10. Feminizm nie zajmuje się natomiast tym, czy kobieta A chce zostać w domu zamiast iść do pracy i gotować dzieciom obiadki. Jeśli tego właśnie chce - wolna droga! Co więcej, jakiś odłam feminizmu może wręczyć tej kobiecie ulotkę na temat dobrych obiadków, ciekawych pozycji heteroseksualnych i zaprosić ją na spotkanie z innymi kobietami, które też chcą gotować obiadki, żeby wymieniała się przepisami. Naprawdę!

11. Feministka nie ma obowiązku bycia lesbijką i niegolenia nóg.

12. Ale fajnie by było, gdyby nie powtarzała samospełniającego się proroctwa o tym, że mężczyźni potrafią być dobrymi przyjaciółmi, a kobiety przyjaciółkami nie. Bo to nieprawda, ale za to ugruntowuje stereotyp o tym, kto jest lepszy, a kto gorszy, jak również utrudnia przyjaźń kobietom. Według Malcolma X (taki pan, nie żyje) grupa nieuprzywilejowana w sposób naturalny tworzy wewnątrz siebie grupy jeszcze bardziej uciskane, w związku z czym kobiety są strażniczkami patriarchatu i nawzajem niektóre z nich są gotowe się nienawidzić w obronie tegoż. Każdy broni systemu, który daje pewne zyski, prawda? A niektórym kobietom jest w patriarchacie nieźle. Boją się, że bez niego będzie gorzej. Ale wielu kobietom jest źle...

CZĘŚĆ OSOBISTA.


13. Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety potrafią być wspaniałymi przyjaciółkami. Wspierać się i dawać sobie oparcie, służyć pomocą i kochać jako przyjaciółki. Sama mam zaszczyt parę takich przyjaźni współtworzyć i parę widziałam. Serio!

14. Nie można mówić o tym, że równość została osiągnięta, jeśli spojrzy się na statystyki. I tyle.

15. Martwi mnie, gdy inteligentni ludzie mówią o chłopskim rozsądku/zdrowym rozsądku, bo bardzo zdrowe intelektualnie jest kwestionowanie rzeczy oczywistych, żeby nie dać się złapać na oczywistą, naturalną, ale niesprawiedliwą ideologię.

16. Jestem absolutnie na tak jeśli idzie o burzenie obecnego porządku, mimo że niektórym jest w nim dobrze i wygodnie. Bo nie jest im dobrze i wygodnie tak ot, tylko czyimś kosztem.

17. I to nie jest tak, że jestem grupą jednoznacznie uciśnioną - niektóre z elementów obecnego porządku dają mi bonusowe punkty do życia. Jestem biała i dość ładna, inteligentna, żyję w kraju rozwijającym się, przepuszczają mnie w drzwiach i mam wszystkie zdrowe kończyny. Niemniej jednak uważam, że system dyskryminujący na moją korzyść to nawet gorsza rzecz, niż dyskryminujący mnie - bo wstyd mi korzystać z owoców czyjegoś bólu.
novin_ha: Buffy: gotta be a sacrifice (Default)
1. Jestem feministką. Nawet dosyć radykalną w sumie.

2. Nie oznacza to, że wyznaję każdy feministyczny pogląd - choćby dlatego, że feminizm to nie jest ruch jednolity. I tak na przykład nie uważam, że pornografia jest głównym źródłem patriarchatu i przemocy seksualnej. Ani nie jestem miłośniczką opinii, że kobiecość jest lepsza niż męskość. Ani nie postuluję odrzucenia technologii. Nie jestem weganką ani nie uważam, że dzięki cyklowi menstruacyjnemu lepiej rozumiem wszechświat.

3. I Ty też możesz być feminist(k)ą! To łatwe!

4. Wystarczy, żebyś uważał(a), że kobiety i mężczyźni są równi i równi być powinni. Że należą się równe płace i prawa. W sumie potem masz miliard odłamów, któryś na pewno zgadza się z Twoimi poglądami - ale nie musisz też nic o tym wiedzieć. W sumie po co.

5. Dlaczego mówienie, że feministką/feministą nie jesteś jest złe, mimo że uważasz, że równość jest dobra? Ano dlatego, że utrwala to stereotypy o feminizmie chociażby. I dlatego, że udawanie, że równość już jest i jest wszędzie niestety właśnie tym jest - udawaniem. Dlatego, że jeśli się mówi, że feminizm jest be, to mówi się, że be jest równość.

6. Feministki nie lubią patriarchatu. To akurat prawda! Ale czy wiecie, czym jest patriarchat? Patriarchat to nie jest odpowiednik "dżentelmeństwa" ani "staromodnych poglądów" ani "szarmancji"! Patriarchat to takie coś, jak rasizm. To systemowa dyskryminacja pewnej grupy osób w oparciu o pewne cechy - tu konkretnie związane z płcią. Nie jest to wyłącznie dyskryminacja kobiet - jest to też dyskryminacja kobiet niespełniających wymogów "rządzącego" modelu kobiecości i dyskryminacja mężczyzn niespełniających wymogów "rządzącego" modelu męskości. Dyskryminacja mniejszości seksualnych. Patriarchat w modelu zachodnim kapitalistycznym wiąże się też z dykryminacją mniejszości etnicznych i grup nieuprzywilejowanych ekonomicznie.

7. Niektóre odłamy feminizmu reprodukują złe modele patriarchatu i dyskryminują także - feministki kolorowe, mężczyzn, feministki o innych poglądach. Nie jest to dobre!

8. Patriarchat ma kilka filarów. Jednym z nich jest mit, że kobiety są słabsze/delikatniejsze i potrzebują ochrony/opieki, ale za to są bardziej duchowe/wzniosłe i temperują dzikich mężczyzn (i np. ich dzikie seksualne żądze). Innym jest władza ojca nad dziećmi.

9. Patriarchat jako system społeczny nie jest jednolity - jest wewnętrznie sprzeczny. Tym bardziej nie jest jednolity w "nauce społecznej" czy swojej ideologii. Uczy wewnętrznie sprzecznych rzeczy, ale sednem tych rzeczy jest to, że są one szkodliwe/czynią z ludzi ofiary. Na przykład wg ideologii patriarchalnej kobieta kusi mężczyznę tym samym nakłaniając go do gwałtu, bo jej seksualność jest niepowstrzymana. Z drugiej strony to męska seksualność jest dzika i zwierzęca i jeśli kobieta mężczyznę zaprasza, to on jest ofiarą swoich żądz i nie ma jak się jej oprzeć. To taki rodzaj nauki patriarchatu, która zajmuje się usprawiedliwianiem przestępstw na gruncie seksualnym - jednej z tych rzeczy, którymi przejmuje się obrzydliwy feminizm.

10. Feminizm nie zajmuje się natomiast tym, czy kobieta A chce zostać w domu zamiast iść do pracy i gotować dzieciom obiadki. Jeśli tego właśnie chce - wolna droga! Co więcej, jakiś odłam feminizmu może wręczyć tej kobiecie ulotkę na temat dobrych obiadków, ciekawych pozycji heteroseksualnych i zaprosić ją na spotkanie z innymi kobietami, które też chcą gotować obiadki, żeby wymieniała się przepisami. Naprawdę!

11. Feministka nie ma obowiązku bycia lesbijką i niegolenia nóg.

12. Ale fajnie by było, gdyby nie powtarzała samospełniającego się proroctwa o tym, że mężczyźni potrafią być dobrymi przyjaciółmi, a kobiety przyjaciółkami nie. Bo to nieprawda, ale za to ugruntowuje stereotyp o tym, kto jest lepszy, a kto gorszy, jak również utrudnia przyjaźń kobietom. Według Malcolma X (taki pan, nie żyje) grupa nieuprzywilejowana w sposób naturalny tworzy wewnątrz siebie grupy jeszcze bardziej uciskane, w związku z czym kobiety są strażniczkami patriarchatu i nawzajem niektóre z nich są gotowe się nienawidzić w obronie tegoż. Każdy broni systemu, który daje pewne zyski, prawda? A niektórym kobietom jest w patriarchacie nieźle. Boją się, że bez niego będzie gorzej. Ale wielu kobietom jest źle...

CZĘŚĆ OSOBISTA.


13. Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety potrafią być wspaniałymi przyjaciółkami. Wspierać się i dawać sobie oparcie, służyć pomocą i kochać jako przyjaciółki. Sama mam zaszczyt parę takich przyjaźni współtworzyć i parę widziałam. Serio!

14. Nie można mówić o tym, że równość została osiągnięta, jeśli spojrzy się na statystyki. I tyle.

15. Martwi mnie, gdy inteligentni ludzie mówią o chłopskim rozsądku/zdrowym rozsądku, bo bardzo zdrowe intelektualnie jest kwestionowanie rzeczy oczywistych, żeby nie dać się złapać na oczywistą, naturalną, ale niesprawiedliwą ideologię.

16. Jestem absolutnie na tak jeśli idzie o burzenie obecnego porządku, mimo że niektórym jest w nim dobrze i wygodnie. Bo nie jest im dobrze i wygodnie tak ot, tylko czyimś kosztem.

17. I to nie jest tak, że jestem grupą jednoznacznie uciśnioną - niektóre z elementów obecnego porządku dają mi bonusowe punkty do życia. Jestem biała i dość ładna, inteligentna, żyję w kraju rozwijającym się, przepuszczają mnie w drzwiach i mam wszystkie zdrowe kończyny. Niemniej jednak uważam, że system dyskryminujący na moją korzyść to nawet gorsza rzecz, niż dyskryminujący mnie - bo wstyd mi korzystać z owoców czyjegoś bólu.
novin_ha: Buffy: gotta be a sacrifice ([t:scc] perfect)
... means, among other things, that I can't watch T:tSCC today.

;__________;

(Also, have to go get my food sanctified by the priest. And the weather is awful and I don't want to go! OPPRESHUN!)

Reading Writing on the Body. Female Embodiment and Feminist Theory, and thinking about my MA thesis. There's so much knowledge out there that I cannot access because these books are unavailable in Poland and way too expensive for me to buy from abroad :/ I am compiling a list of books to purchase once I somehow come into big money, though ;)

Maybe more tutoring is the answer...

(I'll have to go to church tomorrow, too, so I guess I'll be praying for 3rd season for T:tSCC...)
novin_ha: Buffy: gotta be a sacrifice ([t:scc] perfect)
... means, among other things, that I can't watch T:tSCC today.

;__________;

(Also, have to go get my food sanctified by the priest. And the weather is awful and I don't want to go! OPPRESHUN!)

Reading Writing on the Body. Female Embodiment and Feminist Theory, and thinking about my MA thesis. There's so much knowledge out there that I cannot access because these books are unavailable in Poland and way too expensive for me to buy from abroad :/ I am compiling a list of books to purchase once I somehow come into big money, though ;)

Maybe more tutoring is the answer...

(I'll have to go to church tomorrow, too, so I guess I'll be praying for 3rd season for T:tSCC...)

Profile

novin_ha: Buffy: gotta be a sacrifice (Default)
leseparatist

July 2017

S M T W T F S
      1
234 5678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags